o artykule „Park kulturowy na Bemowie, czyli beton w środku lasu” słów kilka

14 czerwca 2017 at 07:28

„Nasz naród jak lawa. Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa. Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi. Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi” o artykule „Park kulturowy na Bemowie, czyli beton w środku lasu” słów kilka.

12 czerwca na łamach portalu internetowego tustolica.pl ukazał się tekst Pana Dominika Gadomskiego (historyka i redaktora tegoż portalu). W pierwszych dwóch zdaniach Pan Redaktor stawia tezę „Zwiedzanie Transatlantyckiej Centrali Radiotelegraficznej byłoby dla turystów gigantyczną atrakcją. Byłoby, bo przestała ona istnieć 72 lata temu”. Przytoczone dwa zdania wstępne już od początku charakteryzują ton całego artykułu. W dalszej części można przeczytać „Mało widowiskowe ruiny budzą dziś spore zainteresowanie miłośników historii, ale ich marzenia o urządzeniu muzeum i ściągnięcie turystów to fantastyka”. Autor już drugi raz wysnuwa tezę nie popartą żadnymi konkretnymi informacjami. W związku z powyższym, jako prezes stowarzyszenia Park Kulturowy Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza, pozwolę sobie na oficjalny komentarz.
Fakty
Zacznijmy od faktów. Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza przetrwała do naszych czasów w formie trwałej ruiny. Wiele zabytków w tym zamków, obiektów techniki czy też chociażby grodzisk podobnie. Co więcej grodzisko jest pozostałością grodu, a czy takie obiekty jak Troja Karpacka czy Biskupin nie są odwiedzane przez turystów? Z czasów nam bliższych, proszę przypomnieć sobie budynek koszar na Westerplatte (to również jest trwała ruina, co więcej jest to rekonstrukcja). Pozostałości Radiostacji to jedyne miejsce na Bemowie gdzie spotkali się jednocześnie prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Stanisław Wojciechowski, marszałek senatu Wojciech Trąmpczyński, marszałek sejmu Maciej Rataj, biskup polowy Wojska Polskiego Stanisław Gall, minister spraw zagranicznych Roman Dmowski, minister spraw wojskowych Stanisław Szeptycki, minister spraw wewnętrznych Władysław Kiernik, minister poczt i telegrafów Jan Moszczyński, minister przemysłu i handlu Marian Szydłowski, generalny inspektor kawalerii gen. Tadeusz Rozwadowski, szef inspektoratu Armii Lucjan Żeligowski, ponadto liczni dyplomaci oraz dyrekcja największej wówczas firmy radiotechnicznej na świecie „Radio Corporation of America”. Radiostacja służyła łączności globalnej między innymi z USA oraz Japonią. Za jej pomocą przekazywano korespondencję prywatną, depesze dyplomatyczne (pierwsza oficjalna łączność radiowa między USA a Polską), notowania giełdowe. Obrona Warszawy 1939 r. w oparciu o Radiostację jest w literaturze jednym z dwóch miejsc nazywanych Warszawskimi Termopilami. Nie chcę dalej brnąć w historię aby nie rozciągać tekstu. W swojej wypowiedzi pragnę przedstawić pogląd, że pozostałości po Radiostacji to nie tylko dziedzictwo materialne ale również niematerialne. Zapomnieliśmy o ludziach, którzy poświęcili krew pot i łzy temu miejscu (o budowniczych, inżynierach, pracownikach i obrońcach).

Obalanie tez
Radiostacja jako atrakcja turystyczna.
W swojej czteroletniej działalności byłem nieraz proszony o oprowadzanie po radiostacji. Wśród odwiedzających byli między innymi pielgrzymi z Monaco ok. 20 osób, radioamatorzy ok. 50 osób, wycieczki szkolne około 300 osób, uczestnicy gier terenowych organizowanych przez IPN ok. 50 osób, członkowie kół PTTK około 200 osób liczne ekipy telewizyjne oraz dziennikarze radiowi. Oprowadzanie było bezpłatne jedynie siłami stowarzyszenia, a ludzie sami się do nas zgłaszają. Wszystkich niedowiarków zapraszam do kontaktu. Ponadto dostajemy liczne zapytania z kraju i z zagranicy. Dostaliśmy również zapytanie z Punktu Informacji Turystycznej na Starym Mieście czy wycieczki mogą się tu zatrzymywać po drodze do Żelazowej Woli. Wobec powyższego, ściąganie turystów to nie jest fantastyka.
Ochrona i opieka nad Radiostacją bez Parku Kulturowego i wpisu do rejestru
W tym momencie wypada prosić wszystkich o zapoznanie się z ustawą o ochronie i opiece nad zabytkami. Bez odpowiednich narzędzi prawnych zarządzania potencjałem miejsca jest niemożliwe. Całość pozostałości po radiostacji znajduje się w lesie, Lasy Miejskie obowiązuje ustawa o lasach, nie ma w niej nic o zabytkach. Mówiąc krótko tylko uregulowanie statusu prawnego zabytku daje realne możliwości działania. W dalszej części autor zwraca uwagę, że radiostacja nie spełnia warunku tzw. krajobrazu kulturowego. W okresie prawie stu lat wpisała się ona na trwałe do świadomości lokalnych mieszkańców. To ona była przyczynkiem do nazw ul. Radiowa, fort Radiowo, osiedle Łączności.
Wycieczki przyjadą
Autor tekstu podkreśla, że „Skoro przez 72 lata od zniszczenia radiostacji nie udało się wzbudzić masowego zainteresowania warszawiaków, to nie uda się tego zrobić także dzięki parkowi kulturowemu”. Przez 72 lata nikt nie próbował wzbudzić masowego zainteresowania. Zresztą ciężko jest osiągnąć taki efekt dla miejsca, które mówiąc kolokwialnie jest zapuszczone! Sam fakt powstania artykułu Pana Gadomskiego dowodzi tego, że to zainteresowanie już zostało pobudzone, jedynie ograniczonymi środkami stowarzyszenia.
Zainteresowanie ludzi tematem jest tylko i wyłącznie kwestią stworzenia marki/produktu. Potencjał tego miejsca można porównać do Centrum Nauki Kopernik połączonego z Westerplatte. To, że zapomniano o radiostacji jest celowym działaniem okresu PRL i tylko od nas zależy czy uda nam się to zmienić.

Gwóźdź do trumny
Wisienkę na torcie stanowi akapit „Mając do wyboru przeznaczenie pieniędzy podatników na ochronę betonowych resztek w lesie albo dofinansowanie remontów zabytkowych domów na Boernerowie, bez chwili wahania wybrałbym to drugie. Jeśli Bemowo naprawdę chce ściągać „turystów” z innych dzielnic, powinno skupiać swój wysiłek na promowaniu tego, co może wzbudzić realne zainteresowanie: drewnianych domów oraz porosyjskich fortów, na czele z przepięknym Fortem Bema.”
Z racji moich zainteresowań oraz faktu, że jestem archeologiem zajmującym się ochroną dziedzictwa kulturowego oraz archeologią współczesności muszę podać brutalny argument. Osobiście uważam, że Fort Bema (mimo, iż jako cześć Twierdzy Warszawa czyli symbolu zniewolenia narodu polskiego) rzeczywiście jest wyjątkowo piękny, osiedle Boernerowo również jest perełką ale z bólem serca muszę stwierdzić, że nie wyróżniają się na tle dziesiątek podobnych obiektów rozsianych na terytorium całej Polski. Radiostacja Transatlantycka była tylko jedna. W przeciwieństwie do Pana redaktora proponuję aby dzielnica zajęła się każdym z jej nielicznych zabytków jednakowo. Czas pokaże, który ma największy potencjał i najlepiej wykorzysta daną szansę.

Narodowy Instytut Dziedzictwa
19.08.2016 Narodowy Instytut Dziedzictwa na prośbę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wydał opinię o następującej treści: „Zdaniem Narodowego Instytutu Dziedzictwa pozostałości dawnej TRCN mają znaczące i niepodważalne wartości historyczne oraz naukowe jako trwałe relikty pierwszej tego typu i jedynej w swoim rodzaju inwestycji radiotelegraficznej na terenie Polski będącej ówcześnie najsilniejszą i najlepiej wyposażoną na świecie. Pomimo, iż pozostałości dawnej Centrali Nadawczej mają obecnie postać trwałej ruiny ich stan techniczny jest względnie stabilny a główne elementy są rozpoznawalne[…] są one cennymi reliktami jej funkcjonowania i materialnym śladem dziejów jednego z najważniejszych strategicznych przedsięwzięć międzywojennej Polski. Podkreślić należy, iż ranga i wartość historyczna Centrali Nadawczej są na tyle znaczące, iż nawet jej materialne szczątki w postaci trwałej ruiny mają ogromną wartość dokumentacyjną oraz zabytkową, w tym przypadku historyczną i naukową[…]”.
Dla wytrwałych polecam również Publikację NID „Społeczno-gospodarcze oddziaływanie dziedzictwa kulturowego. Raport z badań społecznych”.
W moim odczuciu przedstawione przez autora stanowisko jest przejawem braku zrozumienia tematu oraz triumfem utrwalonej do dziś komunistycznej metody „zmowy milczenia”. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku Żołnierzy Wyklętych (Niezłomnych). Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Pan redaktor jako historyk doceni siłę rzeczowych argumentów.
Zakończę słowami Marszałka Józefa Piłsudskiego.
„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.”

Jarosław Chrapek
Prezes stowarzyszenia Park Kulturowy
Transatlantycka Radiotelegraficzna
Centrala Nadawcza
archeolog z zamiłowania zajmujący się ochroną dziedzictwa kulturowego